‹‹ poprzedni artykuł   strona główna   następny artykuł ››
"Europejski raj" - czyli o unijnych kompromisach...
Polska prezydencja w UE nie będzie łatwa. Kierowanie Unią złożoną z 27 tak różnych państw wymaga od prezydencji dyplomacji, kompetencji i cierpliwości. Na porządku dziennym są spory, ostre dyskusje i zawierane w ostatniej chwili kompromisy… A o tym jak trudno wypracować unijny kompromis niech świadczy poniższy dowcip, zresztą wcale nie tak odległy od europejskiej codzienności…
„Europejski raj: Zostałeś zaproszony na oficjalny lunch. Powitał Cię Anglik, jedzenie przygotował Francuz, a Włoch zajmuję się Tobą przy stole. Wszystko zostało zorganizowane przez Niemca.

Europejskie piekło: Zostałeś zaproszony na oficjalny lunch. Powitał Cię Francuz, jedzenie przygotował Anglik, Niemiec zajmuje się Tobą przy stole, ale nie martw się, wszystko zorganizował Włoch.”

Ten dowcip, jako Oficjalny Dowcip Unii Europejskiej, zaproponował Belg. Sugerował, że powinni się go uczyć wszyscy uczniowie we wszystkich europejskich szkołach. Dodawał, że żart polepszy stosunki międzynarodowe oraz będzie promował poczucie humoru i kulturę.

Zebrała się więc Rada Europejska, aby zdecydować, czy zostanie on Oficjalnym Dowcipem Unii Europejskiej.

Brytyjczyk, bez zmiany wyrazu twarzy i bez ruchu szczęką, oświadczył że żart jest prześmieszny.

Francuz zgłosił sprzeciw, ponieważ Francję zaprezentowano w żarcie w negatywnym świetle.

Polska również się sprzeciwiła, ponieważ w ogóle nie została ujęta w żarcie.

Luksemburg zapytał, kto posiada prawa autorskie do żartu, a przedstawiciel Szwecji, chytrze się uśmiechając, nie powiedział ani słowa.

Dania zapytała, gdzie w dowcipie jest odnośnik seksualny, bo jeśli żart ma być śmieszny, to przecież taki musi się znaleźć.

Holandia nie zrozumiała żartu, a Portugalia nie zrozumiała, co to jest "żart". Czy to jakieś nowe pojęcie?

Hiszpan wyjaśnił, że żart jest śmieszny tylko wtedy, gdy powiemy, że lunch odbywa się o 13, a przecież wtedy jest śniadanie. Grecy poskarżyli się, że nie poinformowano ich o lunchu, przegapili więc okazję, żeby najeść się za darmo i zawsze się o nich zapomina. Rumunia zapytała, co to jest "lunch"?

Litwa i Łotwa poskarżyły się, że zamieniono ich tłumaczenia, co jest nie do zaakceptowania, nawet jeśli zdarza się nagminnie. Słowenia odpowiedziała im, że jej tłumaczenie zostało całkowicie zagubione i jakoś się nie skarży. Słowacja oświadczyła, że jeśli żart nie był o kaczuszce i hydrauliku to znaczy, że ich tłumaczenie jest z błędem. Na co Brytyjczyk oświadczył, że taka wersja również jest prześmieszna.

Węgry jeszcze nie skończyły czytać 120 stron swojego tłumaczenia.

Wtedy przedstawiciel Belgii zapytał, czy ten Belg, który zaproponował żart był francusko-, czy holenderskojęzyczny (flamandzko-)… ponieważ w jednym przypadku, on by krajana poparł, ale w innym musiałby poparcia odmówić, i to niezależnie od walorów dowcipu.

Na zakończenie spotkania Niemiec powiedział, że miło jest tak sobie obradować w Brukseli, ale teraz i tak trzeba będzie złapać pociąg i pojechać do Strasburga, żeby podjąć decyzję. Poprosił także, aby ktoś obudził Włocha, żeby nie spóźnił się na pociąg i żeby wszyscy zdążyli wrócić do Brukseli przed końcem dnia, bo trzeba przedstawić decyzję na konferencji prasowej.

"Jaką decyzję?" zapytał Irlandczyk.

I wszyscy uznali, że najwyższy czas napić się kawy.

Wersja oryginalna zob. http://www.factualerror.com/news/07/2011/107 lub http://ploum.net/post/the-european-joke

 
2011-07-18

Dodaj swój komentarz

Nick / imie:
 
Komentarze
JO 2011-07-23 01:23:56
Dowcipne i lepsze od napuszonych elaboratów o kulisach funkcjonowania UE.