‹‹ poprzedni artykuł   strona główna   
Tragedien i Oslo og Utøya
Jedna osoba, która w coś wierzy, jest warta tyle, co 99 osób, które mają tylko interesy – powiedział przed niemal dwoma wiekami brytyjski filozof John Stuart Mill. Sentencja znanego filozofa miała dowartościować jednostki ideowe, pełne wiary, wzbudzać w społeczeństwie uczucia wyższe i entuzjazm, popychać ludzi do bezinteresownych działań. Wszak jednostka pełna wiary jest, wg Mill’a, stokroć lepsza, wartościowsza, niż ten kto działa tylko interesownie. W owym czasie filozof nie musiał przypominać, że chodzi mu o taką wiarę, która nie niesie zła, cierpienia i śmierci.
 
To zdanie Mill’a znalazło się na facebookowym profilu norweskiego mordercy, bestii o łagodnej na pierwszy rzut oka twarzy, który z zimną krwią i z góry założonym planem bez skrupułów zabijał i zabijał, najpierw w Oslo, a potem na wyspie Utoya. Niemal sto ofiar, głównie wśród młodzieży, która w potworze przebranym w mundur policjanta, widziała ... stróża spokoju i gwaranta bezpieczeństwa. Ta zbrodni trzydziestoletniego norweskiego rolnika Andreasa Breivika pogrążyła w żałobie dosłownie cały świat. Zewsząd płyną kondolencje dla bliskich i rodzin ofiar, wyrazy solidarności z norweskim rządem, w internecie już setki tysięcy wirtualnych świec…

Tragedia po raz kolejny uzmysłowiła nam wszystkim, że nie ma takiego państwa na świecie, które byłoby odporne na gwałt, nienawiść, terroryzm. A przecież Norwegia wydawała się ostatnim państwem, gdzie takie szaleństwo może się zdarzyć. Spokój, stabilność, dobrobyt, a przy tym dominująca otwartość i skromność społeczeństwa. A jednak terror uderzył właśnie tam, zbierając żniwo wśród najsłabszych i bezbronnych. Bo terror jest ślepy, a terrorysta kieruje się nienawiścią do otaczającego go świata. Potrafi z tej nienawiści uczynić własną religię, dla której gotów jest poświęcić wszystko, nawet własne życie. Dlatego tak trudno jest walczyć z terroryzmem, a zwłaszcza przyznać, że wszelki (bez wyjątku!) terroryzm jest złem, najcięższą zbrodnią, a metody terrorystyczne, i to niezależnie od tego, kto po nie sięga (jednostka, czy państwo), zawsze niedopuszczalne!

Dotychczasowa praktyka pokazuje, że walka z terroryzmem jest niezwykle kosztowna, a przy tym - nie zawsze skuteczna. Zawiązana w 2001 roku międzynarodowa koalicja antyterrorystyczna skoncentrowała się na skutkach ataków, a nie na przyczynach zjawiska. Usiłowała, niestety nieudolnie, stworzyć system antyterrorystycznej prewencji, który po latach okazał się tylko kosztowną atrapą. Czy zatem pozostaniemy bezbronni wobec największej plagi XXI wieku, jaką jest terroryzm? Czy budując coraz kosztowniejsze systemy antyterrorystyczne będziemy w stanie zapewnić bezpieczeństwo naszym obywatelom i państwom? Te pytania powracają po każdym kolejnym ataku. Stawiają je sobie politycy, prawnicy, psychologowie na całym świecie. I w odpowiedzi tworzą nowe programy dla zwalczania skutków terroryzmu, powołują kolejne zastępy służb anty-terrorystycznych, uruchamiają nowe fundusze. A przecież terroryzm rodzi się w głowach, w ludzkich sercach i umysłach. Tam tkwią jego przyczyny i tam musimy poszukiwać rozwiązania problemu.

 
2011-07-24

Dodaj swój komentarz

Nick / imie:
 
Komentarze
Brak komentarzy - Twój może być pierwszy